środa, 10 marca 2010

Pierwszy żart słowny mojej córci

Tusia niewiele jeszcze mówi, ale już udało jej się mnie rozbawić.
W domu nosi pieluszkę tetrową i kiedy ją zasika, ja wyjmuję i mówię: widzisz? mokre, blee. A ona powtarza: blee.
Jakiś czas temu Tuśka dobierała się do suszarki, gdzie wiszą pieluchy. Więc mówię do niej: nie ściągaj, bo jeszcze mokre.
A Tusia na to: blee.
:D
To niesamowite, jak dzieci kojarzą, jak sobie w tej główce łączą różne rzeczy, jak obserwują i naśladują :)
Jestem pod ogromnym wrażeniem własnego dziecka :)

Brak komentarzy: